Dzisiaj mam dla was recenzję, którą lekko poprawił dla mnie... ktoś. Napisałam "lekko" ponieważ mamy różne style pisania i choć ja napisałam swoją recenzję tak: link do mojej recenzji na LC.pl ta osoba z całą pewnością przewróciłby moją recenzję do góry nogami i nie wiem co jeszcze mógłby z nią uczynić (xD).
Tak więc zapraszam do przeczytania:
Muszę zacząć od okładki - patrzyłam na nią i widziałam coś niesamowitego. Różnokolorowy motylek uwięziony przez drut kolczasty... Może na zdjęciu tego nie widać, ale tak naprawdę okładka ma w sobie dodatkowe elementy morskiej zieleni, podchodzącej pod turkus, która pod wpływem delikatnego ruchu - lśni.
„Za późno na co? - chciała zapytać. - Jakie znaczenie ma czas, skoro każda chwila i tak jest przez nas kradziona?”
To cytat będący refleksją głównej bohaterki. „Deklaracja” to opowieść o pewnej koncepcji przyszłości. Według pani Gemmy Malley miała ona wyglądać niezwykle szaro i... zaskakująco. Jest wiele metod na „przewidzenie” przyszłości, jednak osobiście przed taką, jaka została przedstawiona w „Deklaracji”, nigdy wcześniej się nie spotkałam.
„Nadmiar to coś zbędnego. Niepotrzebnego.” - tak owy koncept przedstawia ludzi młodych, nazwanych Nadmiarami. Książka ta zawiera głębszą refleksję nad życiem i jego potrzebami. Ukazuje siłę Matki Natury, która zaburzona staje się okrutna i zła. Jednym słowem - świat staje się nienaturalny. „Deklaracja” to delikatny szept w naszym kierunku: czy warto żyć podwójnie długo tylko po to, żeby móc odebrać życie innej osobie, która nie dostała nawet jednego dnia?
Możliwe, że książkę odbierałam dość sentymentalnie z powodu imienia głównej bohaterki (Anna) - czułam się do niej w dużym stopniu podoba - nieświadoma, ślepo podążająca po dostosowanej drodze życia... Wszystko jest możliwe. Jednak owy sentyment nie zakłócił mojej oceny - pod względem pomysłowości i przeznaczenia tej książki dla młodszych czytelników, „Deklaracja” spełnia te warunki wzorowo, choć nie ustrzegła się błędów, które niestety istnieją.
Jednym z poważniejszych błędów było właśnie przeznaczenie tego typu lektury do dziecięcej. Taki pomysł mógł spokojnie zostać zaprezentowany w troszkę dojrzalszej formie i w ten sposób książkę przypisano by do młodzieżowej, a wówczas stałaby się zarówno bardziej znana jak i częściej wybierana przez dorosłych czytelników. Błędem pisarki było również ukazanie początkowej „wersji” Anny, spokojnie mogłaby wyrażać się troszkę dojrzalej i choć czasem rozmyślać o innych sposobach życia niż tylko ślepo podany temat, że np. rodzice jej nie kochali itd. Wiem, że zapewne zachwiałoby to trochę jej wewnętrzną metamorfozę, ale jednak... Nie powinnam chyba zdradzać więcej szczegółów…
Na koniec spróbuję wymyślić w jakiej okoliczności ta książka powinna być przeczytana: może to być prezent z najróżniejszej okazji, albo zwykła książka kupiona z powodu nudy. Osoba, która po nią sięga powinna być przygotowana na końcowe refleksje, więc nie do końca jest to czytadło do poduszki. Jeśli chodzi o płeć, to ja nie zauważyłam żadnej tendencji - zarówno dla dziewczyn jak i chłopców. Pomimo przeznaczenia książki dla dzieci/młodzieży, tym pierwszym jednak nie radzę - choć początek i słownictwo mieszczą się w standardzie, niestety przesłanie i kilka okrutnych scen nie pasują. Dorośli? Jeśli im nie przeszkadza język i troszkę zbyt wyraźny podział na dobro i zło - proszę bardzo;) Jednym słowem: POLECAM!
„Nadmiar to coś zbędnego. Niepotrzebnego.” - tak owy koncept przedstawia ludzi młodych, nazwanych Nadmiarami. Książka ta zawiera głębszą refleksję nad życiem i jego potrzebami. Ukazuje siłę Matki Natury, która zaburzona staje się okrutna i zła. Jednym słowem - świat staje się nienaturalny. „Deklaracja” to delikatny szept w naszym kierunku: czy warto żyć podwójnie długo tylko po to, żeby móc odebrać życie innej osobie, która nie dostała nawet jednego dnia?
Możliwe, że książkę odbierałam dość sentymentalnie z powodu imienia głównej bohaterki (Anna) - czułam się do niej w dużym stopniu podoba - nieświadoma, ślepo podążająca po dostosowanej drodze życia... Wszystko jest możliwe. Jednak owy sentyment nie zakłócił mojej oceny - pod względem pomysłowości i przeznaczenia tej książki dla młodszych czytelników, „Deklaracja” spełnia te warunki wzorowo, choć nie ustrzegła się błędów, które niestety istnieją.
Jednym z poważniejszych błędów było właśnie przeznaczenie tego typu lektury do dziecięcej. Taki pomysł mógł spokojnie zostać zaprezentowany w troszkę dojrzalszej formie i w ten sposób książkę przypisano by do młodzieżowej, a wówczas stałaby się zarówno bardziej znana jak i częściej wybierana przez dorosłych czytelników. Błędem pisarki było również ukazanie początkowej „wersji” Anny, spokojnie mogłaby wyrażać się troszkę dojrzalej i choć czasem rozmyślać o innych sposobach życia niż tylko ślepo podany temat, że np. rodzice jej nie kochali itd. Wiem, że zapewne zachwiałoby to trochę jej wewnętrzną metamorfozę, ale jednak... Nie powinnam chyba zdradzać więcej szczegółów…
Na koniec spróbuję wymyślić w jakiej okoliczności ta książka powinna być przeczytana: może to być prezent z najróżniejszej okazji, albo zwykła książka kupiona z powodu nudy. Osoba, która po nią sięga powinna być przygotowana na końcowe refleksje, więc nie do końca jest to czytadło do poduszki. Jeśli chodzi o płeć, to ja nie zauważyłam żadnej tendencji - zarówno dla dziewczyn jak i chłopców. Pomimo przeznaczenia książki dla dzieci/młodzieży, tym pierwszym jednak nie radzę - choć początek i słownictwo mieszczą się w standardzie, niestety przesłanie i kilka okrutnych scen nie pasują. Dorośli? Jeśli im nie przeszkadza język i troszkę zbyt wyraźny podział na dobro i zło - proszę bardzo;) Jednym słowem: POLECAM!
No i na koniec troszkę cytatów:
"Pokusa to egzamin - mawiała przerażona. A dziewczyna już dwa razy go oblała (...)"
">>Za późno na co? - chciała zapytać. - Jakie znaczenie ma czas, skoro każda chwila i tak jest przez nas kradziona?<<."
"(...) Najpierw ostrożnie podążała za chłopcem, ale z każdym krokiem czuła, że ogarnia ją ogromny lęk. Lęk wysokości, lęk przed nieznanym, lęk, że kiedy już wreszcie dotrze na szczyt i zobaczy niewiarygodne widoki, poczuje, że stoi na krawędzi urwiska, straci równowagę i spadnie.
Ale czy spadanie było takie złe? Czy lepiej ujrzeć szczyt, choćby przez chwilę, niż nigdy nawet nie spróbować? A - jak ujęłaby to pani Pincent - im wyżej zdołasz się wspiąć, z tym większej wysokości będziesz spadać..."
" Anna podsłuchała kiedyś, jak pani P. powiedziała jednej z instruktorek: >>Można ich zabić dobrocią<<" CD. str 271
"Nadmiar to coś zbędnego. Niepotrzebnego. Nie można być nadmiarem, jeśli ktoś cię potrzebuje. Nie można być nadmiarem, jeśli ktoś cię kocha."
"-Anno, masz przeżywać życie, a nie je opisywać. Chodź, chcę się przejść i was też zabiorę na spacer." - i teraz dostosujmy się do tego ostatniego już cytatu - idźmy na spacer!:)



